SteamCritique
Quiz
🌐 PL

Daily Quiz By Games Reviews

The review were written for...

1/14
Ta gra jest najzwyczajniej w świecie frustrująca. Sprawia przyjemność przez pierwsze kilka godzin, i bawiłem się naprawdę dobrze ale później, im dalej w las, tym gorzej, zdążyłem ze znajomymi dojść do trzeciego bossa, ale teraz odpuszczam Zacznę od najgorszego, czyli systemu gównianej STAMINY! Jest to najbardziej irytujący i niezbalansowany system zmęczenie z jakimkolwiek spotkałem się dotychczas. Co byś w tej grze nie robił - wszystko wymaga staminy! Sranie, bieganie, walka nawet, ku*wa, łowienie ryb i skradanie! I nie byłoby to może jakimś gromkim uciążeniem, gdyby nie to, że jest tak gównianie zbalansowana jak odchody w sławojce. Bez zjedzenia czegokolwiek, co dodaje punkty staminy wystarczy, że trzy razy uderzysz drzewo i... Ojej! Nie masz staminy. Nażresz się posiłków na boost staminy, po czym przy najbliższej walce zrobisz 3 uniki, 2 bloki i STAMINY NIE MA! A jej regeneracja trwa dłużej, niż rozpatrzenie wniosku w najbliższej placówce administracyjnej. Nie wiem, na jakiej zasadzie twórca uznał ten system za odpowiedni. Wystarczyło się posiłkować na sprawdzonych, nie tak bardzo irytujących systemach staminy w takich grach jak Dark Souls czy Dying Light. Zamiast tego mamy irytujący system, dla prostego zobrazowania: Wkraczasz do walki - 2 sekundy machania mieczem i ewentualnego uniku, po czym 10 sekund na regenerację staminy. Potwory staminy nie mają, więc mogą Cię gonić, walić ile chcą. Grając ze znajomymi, podczas walk, jedynym hasłem, które padało podczas starć było: "Nie mam staminy" Kolejna sprawa - GRIND SUROWCÓW - a co za tym idzie - bezcelowość budowania "głównej wioski". Absurdalna wręcz ilość potrzebna do wytworzenia CZEGOKOLWIEK. Przykładowo - do wytworzenia zbroi żelaznej, potrzebujecie 20 sztabek żelaza, które swoim udźwigiem zajmują 3/4 maksymalnego udźwigu, a zbroja po wytworzeniu, zajmuje ledwie slot w ekwipunku z niewielkim obciążeniem/ Dodam jeszcze, że do wytworzenia hełmu i butów potrzeba dokładniej takiej samej ilości sztabek. WTF?! By dalej zobrazować Wam bolączkę grindingu - gra generuje mapę "wyspiarską" więc do każdego "wyższego" biomu trzeba dostać się statkiem. Mało tego, te najbardziej potrzebne materiały typu miedź, cyna, żelazo obciążają ekwipunek wręcz niemiłosiernie, a co najlepsze, mimo iż zbudujesz teleport - nie jesteś w stanie przez niego przejść mając wyżej wymienione materiały w ekwipunku! - CO ZA ABSURD! Musisz więc gnać statkiem od miejsca docelowego do swojej kwatery głównej, żeby wytworzyć potrzebny Ci ekwipunek, konieczny do dalszego progresu. Immersja mówicie, okej nie mam nic przeciwko - szkoda tylko, że gra ma tak zje*any algorytm, że większość czasu wiatr wieje pod żagle, a nie w ich kierunku, więc podczas takiej podróży możecie spokojnie iść sobie zrobić kanapeczki, pojechać na stację benzynową w sąsiednim województwie, kupić czteropak piwa, wrócić a i tak jeszcze nie dopłyniecie do swoich głównych kwater. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłaby możliwość zbudowania teleportów z możliwością przetransportowania najbardziej cennych złóż, wymagających może większych ilości surowców lub tych rzadkich, tak by gracz rozsądniej planował ich rozlokowanie? Bazy wypadowe brzmią świetnie, owszem, ale łącząc to z tym absurdalnym grindingiem surowców, robi to się na dłuższą metę naprawdę irytujące i męczące. Kolejny minus tej gry - POTWORY (choć to czysto zależy od gracza) No dobrze - pojechaliście na tą stację, kupiliście czteropak, może nawet hot-doga na przekąskę. Wracacie do domu i widzicie co? Nagą postać przy swoim punkcie respawnu. Jak to się stało? Ano, wypływacie na ocean i prawdopodobnie zabił was NAJRZADSZY i NAJPOTĘŻNIEJSZY stwór z którym nie macie żadnych szans na początku gry. Jego występowanie jest o tyle rzadkie, że w ciągu 2h gry, płynąć gówno-tratwą spotkałem go za każdym razem, kiedy pokonywałem NIEWIELKI fragment oceanu. Najwidoczniej szczęściarz ze mnie! Większość potworów nie stanowi żadnego wzywania, istnieją tylko po to, by irytować gracza. Idziesz do pobliskiego lasku wydobyć trochę drewna? Co chwila będą podbiegać do Ciebie "szarzełki" tylko po to, żebyście musieli odejść od czynności, którą aktualnie wykonujecie, żeby stracić czas na wyjaśnienie tego mobka. I tak w koło Macieju. Hitboxy to kolejna abominacja - robisz blok, unik i z punktu widzenia twojej postaci - potwór nie ma prawa Cię sięgnąć, a mimo to - sięga i zabiera ci PÓŁ HP. Teraz dodajcie do tego system staminy, gdzie w trakcie walki jej brakło, wycofujecie się w celu jej regeneracji (a trwa 10x dłużej), potwór was sięga, po czym bez problemu jeszcze was dogania (bo przecież mobki staminy nie mają) i was po prostu ściąga na hita. I teraz dochodzimy do kolejnej kwestii. Ta gra jest absurdalnym, niezbalansowanym ustrojstwem jeśli chodzi o kwestie HP, posiłków itd. Nie ma domyślnego paska głodu, pragnienia jak w tradycyjnym survivalu, zamiast tego mamy 3 wolne sloty na posiłki (jedne dodają HP, drugie stamine, trzecie są pół na pół, albo jeszcze inne boosty). I miałoby to sens, gdyby nie to, że w tej grze jest tak absurdalny GRINDING SUROWCÓW i DURNOWATEGO SYSTEMU STAMINY! Tym bardziej, robią one kolosalne różnice - będąc "głodnym" mamy góra 30 HP, będąc najedzonym mamy powiedzmy 150 HP. Boost trwa max 20 min, po tym, trzeba zjeść znowu kolejne posiłki. Czy naprawdę nie można było zrobić zwykłego paska głodu/pragnienia, a gotowanie posiłków traktować jako ewentualne boosty? Zamiast tego, gra wymusza na Tobie kolejne kilometrowe przemierzanie terenów w celu poszukiwania podstawowych składników jedzenia (niektórych nie jesteś w stanie zasadzić na polu), a ten punkt łączy się z: KILOMETRY ZBYT POWOLNEJ EKSPLORACJI Nie ma żadnych wierzchowców, oprócz statków, które pozwoliłyby na szybką eksplorację w poszukiwaniu PODSTAWOWYCH surowców (np. jak jedzenie). Zapie*dalasz więc z buta, co prawda masz wózek, którego mechanika woła o pomstę do nieba, bo otrzymuje obrażenia od byle przeszkody, a mało tego poruszasz się z nim 2x wolniej niż standardowo. Dodajcie sobie do tego kwestie grindingu surowców, staminy oraz ilości potrzebnej do wytworzenia czegokolwiek... Mógłbym się tutaj więcej rozwodzić nad beznadziejnością tej gry, jak chociażby nad zepsutą mechaniką strzelania z łuku, mianowicie strzała leci tak wolno, że chcąc upolować zwierzynę, ta zdąży się ruszyć w dowolnym kierunku i uniknąć obrażeń, a jestem graczem, który był przyzwyczajony do strzelania z dość długiego dystansu. Jak z reguły w grach strzelanie z łuku sprawiało mi przyjemność, tak to jest jedyna gra, gdzie wolałem walczyć wręcz. Podsumowując: Generalnie gra na początku jest bardzo przyjemna, system budowania był dla mnie intuicyjny i nie sprawiał większych bolączek, a system prostej fizyki zmuszał do bardziej przemyślanego budownictwa (co dla mnie na plus), progres był odczuwalny, walki z bossami przyjemne, wyzywające. Jednakże w późniejszym etapie rozgrywki robi się w kółko to samo, co w połączeniu z zawartymi systemami w grze, zaczyna być po prostu irytujące. Nie czuło się progresu, a jedynie żmudny grinding. Nie polecam graczom, którzy cenią swój czas, bo ta gra go nie szanuje. W pewnym momencie zaczynacie robić to samo, by osiągnąć jakikolwiek progres. Gdyby nie znajomi, to na pewno nie nabiłbym tylu godzin, granie samemu w tę grę musi być istną katorgą. Oczywiście wiem, że to early acces, ale biorąc pod uwagę częstotliwość updatów, nie widzę tutaj szansy na potencjalną zmianę/zbalasnowanie rozgrywki. Tyle ode mnie, dziękuje dobranoc.